Typ blogerek, których nie lubię | Marine Ladies - blog beauty i lifestyle

Typ blogerek, których nie lubię

Udostępnij ten post



Jest kilka takich typów blogerek, które nas przyciągają do siebie i chcemy czytać ich posty, takie, które potrafią nas przy sobie zatrzymać i takie, które nas do siebie zrażają po jakimś czasie, gdy je bardziej „poznamy". I właśnie ten drugi typ blogerek chciałabym dziś opisać. Jest to moja subiektywna ocena, więc oczywiście nie musi dotyczyć Waszych gust i odczuć.


WAZELINIARZE / LIZYDUPY

Tak, to według mnie zasługuje na pierwsze miejsce. Do szewskiej pasji doprowadza mnie, jak widzę w komentarzach firm, oczywiście z blogowego konta! - jakżeby inaczej — teksty typu: „Tak bardzo Was uwielbiam, produkty takie cudowne, jesteście najlepsi, lepszej firmy nie znam, kocham Was” itd. Plus do tego oczywiście do zarzygania dużo serduszek różnych kolorów, buziaczków i sretów-tetów. Szkoda, że każdej firmie to piszą. Dlaczego? Dlatego, że...

ŻEBRACZKI

Wiecie, chodzi o dwa typy żebraków. Te, które błagają wszędzie, gdzie się da o kliki, by mieć współpracę i te, które pod postami firmy / pod konkursami piszą: „ooochh cudowne, z chęcią bym przetestowała i opisała na moim blogu xxxx.blogspot.com + milion pięćset serduszek” - SERIO?! Co chcecie tym uzyskać?

HIENY

To ten typ, który już swoimi serduszkami i lizaniem pewnej części ciała wyłudzi od firmy gratisik, ale nadal jej mało i pisze do firm dalej „A może przedłużymy współpracę? Widzę, że mają Państwo nowości, z chęcią bym je opisała na blogu". Błagam, gdzie godność i honor? No tak, stracone akapit wyżej...

BLOGOWE PROSTYTUTKI

To takie, co za kawałek szmatki, próbkę albo kosmetyk zrobią wszystko, nawet napiszą pozytywną recenzję, gdy produkt na to nie zasługuje, ale niestety taki post idzie wyczuć z daleka jak skunksa. Taka blogerka jest u mnie totalnie skreślona.

NARCYZ

To te zakochane w sobie, co mają zawsze rację. Zrobiła coś źle lub mogłaby poprawić. Taki błąd ortograficzny, źle sprecyzowane zdanie, czy nawet niedotarte cienie na powiece. Zwrócisz jej uwagę, a ona Cię atakuje, jakbyś jej łyżeczką chciała rodzinę zadźgać.

SMĘCIARY

To te, co ciągle narzekają. Co trzeci post ze smętami jak to źle i jak nie dobrze. Ja nie wiem, czy one oczekują współczucia, polizania po dupie, czy dowartościowania? Ja kumam, że życie nie jest kolorowe, ale sorry, nikt nie chce czytać o Twoich histerycznych jękach, stękach i bólach. Staty Ci spadają? Pewnie dlatego, że tak jęczysz, jak emerytka. Nie chodzi mi oczywiście o blogi stricte do wewnętrznej terapii i chęci wylania uczuć.

OBRAŻALSKIE

To takie, co nie można im nic powiedzieć i już broń Boże się z nimi nie zgodzić. Masz inne zdanie od niej, to wynocha jak Ci się nie podoba, to jej teren i ona sobie robi, co chce. Zapomina tylko, że to czytelnicy „utrzymują” jej stronę i gdyby nie oni, to mogłaby komputer zamienić na papierową wersję bloga.

KONKURSIARY

Czy tylko ja mam wrażenie, że niektóre zakładają blogi i fanpage tylko po to, by mieć na nich od zarania nielegalnych konkursów? Wiadomo, konkursy z polubieniem strony, więcej liczb, więcej firm. I tak to się kręci, a za tymi konkursami gratisy dla niej od firm (wyżebrane rzecz jasna), bo dużo lajków ma. Chodzi mi o te, co na swojej stronie nie mają do zaoferowania nic innego oprócz konkursów. Podałabym przykłady, ale nie będę chamska, każdy z nas wie jakie „blogerki” pożal się Boże — tak robią.

IDEALNA

Ma idealne życie. Idealnego bez skaz partnera/męża, idealne dzieci, idealny dom, idealne wszystko. Nie wkurza mnie to, że mają idealne życie, może mają rzeczywiście, super, cieszy mnie to, że ktoś tak ma. My wszyscy wiemy, że życie nie jest idealne i nikt codziennie nie ma śniadania do łóżka w wielkim białym łożu wyłożonym aksamitem, nikt na białej tacy nam nie przynosi szklanki soku pomarańczowego i idealnie wyglądające śniadanie jak z filmu, do tego tulipany czy inne chwasty. Takie życie jest tylko na zdjęciach, a to, co jest obok niestety, jest zatajane, wprowadzając czytelników w błąd, niestety wielu daje się nabrać na ten wyidealizowany świat blogerki i myślą, że tak pięknie jest być blogerką: „też tak chcę — założę blog".

To by było na tyle z tych najbardziej wkurzających mnie typów „blogerek” - cudzysłów jest nieprzypadkowy. Nie uważam się za super blogerkę, nie jestem ideałem, ale mam swoją godność i szacunek do czytelników. Bądźmy ludźmi, nie hienami.

Blog nie ma być źródłem darmówek, a pasją, o czym wiele osób zapomina. To nie jest sposób na życie. Serio, nie można iść do sklepu po mydło? Trzeba je wyżebrać od firmy (nie mówię tutaj o tym, gdy firma sama wystąpi z propozycją)? Czy bez darmówek nie miałyby o czym pisać? Przecież inspiracje są wokół nas! Trzeba się tylko dobrze rozejrzeć i mieć „świeży” umysł.

Post nie miał na celu nikogo obrazić, nie opisuję tutaj żadnej blogerki z nazwy i imienia, chodzi o to, że każdy z nas takie zna i wie, które takie są. Nie dajmy się zwariować !